dnia | tygodnia | miesiaca | roku

Marecki Klub Kobiet z Pasją zaprasza

2014-10-09 22:35:37

Na blogach lub w profilach internetowych, czy też na końcu czyjegoś CV, często można znaleźć tekst: „Zainteresowania: muzyka, komputery, przyroda". Co zwykle oznacza, że człowiek czerpie przyjemność ze słuchania muzyki, spacerów z psem czy surfowania po Internecie. Prawdziwa pasja to jednak coś więcej niż chwilowe zainteresowanie.

Czym tak naprawdę jest pasja? Czy jest nam rzeczywiście potrzebna? A może da się bez niej żyć?

Węgierski psycholog Mihaly Csikszentmihalyi, który od wielu lat zajmuje się badaniem zagadnień szczęścia i kreatywności, zauważył, że ważnym elementem pasji jest tzw. poczucie uskrzydlenia. Polega ono na zaangażowaniu się w wykonywaną czynność tak mocno, że tracimy zupełnie poczucie czasu.

Czy zatem pasja to strata czasu?

Odpowiedzi na to pytanie szukał profesor Csikszentmihalyi. Wraz ze współpracownikami śledził losy 500 nastolatków. Połowa z młodych ludzi rozwijała swoje zainteresowania, zaś pozostałe 250 osób poświęcało czas wyłącznie na płytkie rozrywki (oglądanie telewizji, odwiedzania centrów handlowych). Po kilku latach okazało się, że to grupa rozwijająca swe pasje odnosiła sukcesy w życiu – kończyli studia, nawiązywali trwalsze więzi towarzyskie, zdobywali lepiej płatne prace. Pasja okazała się sposobem na zgromadzenia kapitału psychicznego,  który zaprocentował w życiu dorosłym. 

Pasja jest czymś niesamowitym, tak jak człowiek nią przesiąknięty… tą miłością do czynności, przedmiotu, zajęć, które pochłaniają go bez reszty. Każdy odczuwa ją indywidualnie i na swój sposób. Łatwo zaobserwować pasję na przykład u tancerzy, którzy poprzez taniec pokazują nam siebie i podczas występu odpływają w swój własny wewnętrzny świat. 
Czy warto posiadać pasję? Moim osobistym zdaniem źle jej nie posiadać. Wyznaczanie sobie celów, wyzwań jest zdrowe, kształcące i potrzebne. Wszystko jednak powinno być w pewien sposób dostosowane do nas samych tak, aby nas nie przerosło. Porażka boli o wiele bardziej niż cieszy odniesiony sukces. Każdy powinien stawiać sobie poprzeczkę na tyle wysoko, aby móc realnie podnosić swoje kwalifikacje.

Moją pasją od wczesnego dzieciństwa jest rękodzieło. Zaczynałam od skomplikowanych laurek dla Babci z przestrzennymi kwiatami. Teraz mówią na to 3D. Potem było szydełko, lepienie z modeliny i gliny, haftowanie krzyżykami. Sezonowo uwielbiam tez dekorować mój dom. Szczególnie przed świętami. Uwielbiam, kiedy w każdym kąciku jest jakiś chociaż mały świąteczny element. Oczywiście wykonany własnoręcznie. Od blisko dziesięciu lat zajmuje się techniką decoupage, którą zaraziła mnie przyjaciółka mieszkająca pod Milanówkiem, czyli prawie w zagłębiu rękodzielniczym. To ona pokazała mi, jako pierwsza, jak prawidłowo wykonywać prace techniką serwetkową.  Lubię nadawać przedmiotom ich indywidualny charakter, a także wydobywać piękno z rzeczy starych, zaniedbanych. Ostatnio liznęłam także sztuki sutaszu oraz zdobienia tortów. Kocham wszystko, co da się zrobić lub przerobić samemu.

Odkąd tylko zamieszkałam w Markach, szukałam miejsca podobnego do tych, jakie znam z Grodziska czy Milanówka, gdzie wiele lat chodziłam na różne kursy. Miejsca, gdzie mogłabym się moją pasją podzielić z innymi fascynatkami hand made’u. Niestety zajęcia w MOK okazały się zbyt łatwe. Zaczęłam myśleć nad inną, własną formułą i poszukiwać kontaktów do mareckich rękodzielniczek. Kilka dziewczyn poznałam przy okazji pikników świątecznych, które współorganizowałam z Radą Rodziców w Szkole Podstawowej nr 4. Tak poznałam między innymi Kasię od tasiemek J Początki były skromne. Okazjonalne warsztaty w szkole, spotkania pasjonatek u mnie w domu. List Małgosi zamieszczony w internecie był przysłowiowym „kopniakiem w zadek”. To dzięki niej nabrałam odwagi, by z tych babskich spotkań zrobić coś więcej. Wymiana informacji z Gosią zaowocowała kolejnymi kontaktami. Dzięki pomocy Marcina Piotrowskiego udało się zorganizować miejsce i odbyło się pierwsze spotkanie. Część Pań znałam tylko z sieci, więc nogi miałam jak z galarety. Jednak lody szybko zostały przełamane, gdyż pasje łączą ludzi. I tak powstał Marecki Klub Kobiet z Pasją. Spotykamy się co dwa tygodnie w środy. Od niedawna w absolutnie magicznym miejscu, jakim jest Salonik Kwiatowy przy Fabrycznej 5. W otoczeniu pachnących kwiatów i dzieł sztuki dzielimy się doświadczeniami. Formuła spotkań Klubu jest prosta i przyjazna – należy przynieść ze sobą aktualnie wykonywaną robótkę i małe „co nie co” do kawy.

Rękodzieło w połączeniu ze spotkaniami Klubu to jest moja prawdziwa pasja. Coś co mnie nakręca, co daje mi siłę i motywację. Coś, bez czego czuje się chora, zmęczona i przybita. Dzięki pasji czuję, że życie to nie tylko przemijający czas, ale także momenty, które coś znaczą dla nas samych.  

Tak, to prawda. Inicjatywa powstania Klubu była moja. Z dumą przedstawiam się jako twórczyni MKKP. Jestem jednak w pełni świadoma, że bez Dziewczyn tego Klubu by nie było :) Bo w każdej takiej inicjatywie najważniejsi są ludzie. W naszym przypadku - Babeczki z Pasją. Dziewczyny, dziękuję, że jesteście J

Jeśli masz ochotę dołączyć do nas, napisz do mnie. Czy warto? Niech na to pytanie odpowiedzą moje koleżanki, Klubowiczki, prawdziwe Mareckie Kobiety z Pasją.

Odkąd sięgam pamięcią wstecz, moje ręce zawsze były czymś zajęte, najczęściej realizacją moich pomysłów. Już jako dziecko robiłam na drutach, szydełkowałam, wyplatałam makramy ze sznurka do snopowiązałki i szyłam na maszynie - początkowo lalom, później sobie. Nieobcy był mi również haft Richelieu czy krzyżykowy. Temu ostatniemu jestem wierna do dziś :) Moje "dzieła" zawsze powstawały w domowym zaciszu, jednak ostatnio z inicjatywy Beaty Sawoń powstał w naszym mieście Klub Kobiet z Pasją. Informację o tym przyjęłam z radosnym biciem serca. Na spotkania przynosimy swoje prace, dobry nastrój i głowy pełne pomysłów, którymi zarażamy pozostałe Klubowiczki :) Cudowna inicjatywa, bo ile nas obecnych, tyle zainteresowań! Możemy nawzajem uczyć się różnych technik handmade'u - takie koleżeńskie kursy kreatywności. Jestem zachwycona ze spotkań i mam nadzieję, że wejdą na stałe w życie Kobiet z Pasją, bo jest ich w Markach dużo więcej niż myślimy :)
Emilia
Prowadzi bloga www.banaliki.com

Spotkania na żywo z innymi rękodzielniczkami dają możliwość wymiany doświadczeń na nurtujące nas tematy od razu. Dlatego kiedy usłyszałam o tym, że będzie możliwość spotykania się w Markach z innymi pasjonatkami, nie zawahałam się ani przez chwilę. Na spotkania przychodzą Panie zajmujące się różnego rodzaju rękodziełem, jest więc to również wspaniała okazja do podpatrzenia innych technik i podszkolenia swojego warsztatu.
Kasia
Prowadzi bloga „Tasiemką układane” na https://www.facebook.com/tasiemkoweukladanki

Wyjście do Klubu Kobiet z Pasją odstresowuje mnie od codziennego życia i codziennych problemów. Od kilku dobrych lat zajmuje się rękodziełem wszelakim, lubię uczyć się nowych rzeczy i taki Klub daje taką szansę. W Klubie oprócz dzielenia się swoimi pasjami miło spędzamy czas na beztroskich rozmowach jak i na dzieleniu się wiedzą, jaką posiadamy w danej dziedzinie. Myślę, że taki Klub jest potrzebny w każdej miejscowości, gdyż rękodziełem zajmuje się dużo kobiet. Czasem konstruktywna krytyka pomaga zobaczyć przedmiot z innej strony niż wcześniej go przedstawiliśmy. Każda z nas, nawet jeśli zajmujemy się ta samą dziedziną rękodzieła, zna inne sposoby użycia preparatów, więc można podpatrywać i jednocześnie uczyć się. W Klubie panuje przyjacielska atmosfera, która sprawia że nie mogę się doczekać następnych spotkań.
Małgosia
Prowadzi bloga „Laleczkowo” na www.facebook.com/laleczkowo

Spotkania Klubu Kobiet z Pasją popchnęły mnie znowu w sidła rękodzieła. Przez większość swojego życia coś tworzyłam. Nawet gdy studiowałam na wydziale fizyki, wracałam do domu i odreagowywałam szyjąc lub szydełkując torebki. Od dzieciństwa lubiłam rysować, haftowałam, dziergałam na drutach i szyłam. Później, w liceum, zajęłam się malarstwem olejnym i rzeźbą oraz projektowaniem odzieży ( bo taki był profil szkoły). Próbowałam tez scrapbooking’u, decoupage’u, malowania na szkle i wielu innych technik. Niestety życie rodzinne i praca zawodowa skutecznie wypełniły mój czas i wszelka twórczość poszła w zapomnienie. Planowałam tylko co zrobię, kupowałam tkaniny, farby, kredki... I nic. Teraz dzięki MKKP na nowo obudziła się we mnie chęć tworzenia, a na dodatek poznałam mnóstwo zdolnych, pełnych pasji i pozytywnie zakręconych Dziewczyn.
Agnieszka
Prowadzi bloga „W małym, żółtym domku” na www.tubamarek.pl

Moje prace można obejrzec na moim blogu: http://decoupageprzykawie.blogspot.com

 

 

Przeczytano: 3770 razy

Komentarze (0)
Loading...
Dołącz do
swoich znajomych!