dnia | tygodnia | miesiaca | roku

Anioł Stróż od Bezdomniaków

2015-01-04 13:14:19

Anioł Stróż zaparł się o niewielką grudkę śniegu i pchał jej tyłek na dróżkę pomiędzy budynkami.

Anioł Stróż zaparł się o niewielką grudkę śniegu i pchał jej tyłek na dróżkę pomiędzy budynkami.
- No idź! – już prawie na nią krzyczał.
- Nie dam rady. Noga mnie boli. – odpowiadała już automatycznie. Mróz był wszędzie. Żaden z włosków postawionych na sztorc nie był w stanie ochronić jej przed zimnem. Miała dosyć. To była już czterdziesta siódma próba zaczepienia Ludzia. Naprawdę zaczynało jej być wszystko jedno. Byle zasnąć. Wtedy nie czuje się ani głodu ani zimna. Zaczęła się kłaść.
- O nie! – Anioł Stróż z całych sił wypchnął ją jeszcze kawałek na drogę. – No weź idź tam! Już, już. Jeszcze tylko trochę. Dasz radę.  Oni zaraz skończą jeść i będą tędy przechodzili. Ja Ci mówię, że mam przeczucie.
- Aniołku Kochany, Ty masz ciągłe przeczucie, że Ludziowie są dobrzy, ale wciąż nic się nie zmienia. – Powieki jej ciążyły. Miała tylko ochotę iść spać.
- Mała, ja Cię naprawdę proszę, uwierz mi ostatni raz. Jak się tym razem nie uda, to ja oddaję honorowo skrzydła Najwyższemu, bo w tej sytuacji, to ze mnie D**a, a nie Anioł Stróż.
- Anioł! Tak nie wolno mówić. To jest brzydkie słowo. I niech już Ci będzie. Posiedzę tu i postaram się jakoś wyglądać. Tak wiesz, przyjaźnie wyglądać, choć siły nie mam. Aha, i nie obiecuj sobie zbyt wiele… ja nadziei już nie mam.
Usiadła posłusznie na drodze. Trzęsła się, bo temperatura była poniżej zera, jednak postanowiła zaufać Aniołowi.
- Ale to już ostatni raz… - mruczała.

Usłyszała dobiegające z tyłu odgłosy rozmowy dwóch Ludziów. Siedziała dzielnie na środku drogi, ale oni rozmawiali tylko podniesionymi głosami i minęli ją. Głowa opadła jej jeszcze niżej, westchnęła tylko. Nie miała nawet siły powiedzieć Aniołowi, że znowu to ona miała rację i że jej los nikogo nie obchodzi…
Chrzęst śniegu pod czyimiś butami wyrwał ją z zamyślenia.
- Niemożliwe. Jeden Ludź wraca. Coś niesie. O! To pachnie. Ładnie pachnie.
Ludziowa, bo to była żeńska odmiana tej rasy, postawiła przed nią puszkę z psim pasztetem. Mała łapczywie zaczęła jeść. Przecież nigdy nie wiadomo, kiedy nadarzy się kolejna okazja na posiłek.
- Mhmmm… Pyszne było…  – zamruczała – Ale ci się dzieje? – Mała poczuła jak Ludziowa bierze ją na ręce i gdzieś niesie. Zaczęła się trochę wiercić, bo boląca noga jej doskwierała.
- Mała, bądź cicho i się nie ruszaj teraz! – Anioł szeptem podpowiadał jej jak ma się zachować. – Spokojnie. Tylko spokojnie. Poczekajmy na rozwój wypadków. – uspokajał ją.
Ludziowa zaniosła ją do recepcji i rozmawiała o czymś z drugą Ludziową, tą miłą, co to czasem Małej przynosiła coś do jedzenia. Po krótkiej rozmowie Ludziowa odniosła Małą do jej kącika i odeszła...
- No i widzisz Aniołku. – załkała – Nic a nic się nie zmienia. Ciągle to samo. Po co ja się staram?...
- Nie rycz głupolku! Będzie dobrze! – Anioł był dziwnie pobudzony, wręcz radośnie podskakiwał.
- Jasne! Łatwo powiedzieć. Ty nie musisz jeść, ani nie jest Ci zimno. A w ogóle to co tak zęby szczerzysz? Przecież się znowu nie udało. – chlipała.
- No nie byłbym tego taki pewien. Ty nie rozumiesz mowy Ludziów, a ja i owszem. I powiem Ci, że ciągłe jest iskierka nadziei.
- Mhmmm… Jaaasne…
- Naprawdę. Ta Ludziowa, co Cię niosła, powiedziała, że jedzie teraz dalej na Podlasie, ale jak będzie wracała, to Cię pojutrze zabierze. Zabierze Cię? Słyszysz? Zabierze, zabierze, zabierze…. – Anioł wykonywał jakiś dziwny taniec, kręcił się w kółko i robił wygibasy na boki.
- Ty się nie kręć, bo Cię kolka złapie. – Mała nie tryskała entuzjazmem. – Jak zobaczę, to uwierzę. Ja nawet nie wiem, kiedy to jest „pojutrze”. Przecież to może być i za tydzień.
- Raaany, jak Ty nic nie wiesz. No „pojutrze” to jest „pojutrze”. Zobaczysz.
- Dooobra. Zobaczę, ale teraz daj mi pospać…


Dwa dni deszczu i zacinającego wiatru mocno osłabiły wiarę Małej, że coś dobrego może ją czekać.


Jednak wypatrywane przez Anioła „pojutrze” jednak nadeszło. I wcale nie trzeba było na nie aż tak długo czekać, jak się Mała obawiała.

- Teraz leż tu spokojnie.
- To może ja jednak wyjdę i zobaczę, czy jadą?
- Nie, zostań tutaj, bo Ludziowie, jak przyjadą i Cię nie znajdą, to szansa przepadnie.
- I Ty Anioł naprawdę cały czas wierzysz, że oni przyjadą?
- No wiesz… Pewnie, że wierzę. Gdyby nie Wiara, to nic by z tego świata już nie zostało. Wiem, co mówię. Cierpliwości.

….
Po kilku godzinach…
- O! Słyszysz, Mała? – Anioł szturchnął ją w bok i obudził.
- Co? – przetarła zaspane oczy. W jej brzuchu kiszki nawet już nie grały marsza, tylko brzdękały w jedną smętną strunę. – Co mam słyszeć?
- No holcwagena. Słyszysz holcwagena?
- Nic nie słyszę… Zmęczona jestem. Bardzo boli mnie noga. I jest mi tak strasznie zimno…
- Patrz Mała! Jest holcwagen. Parkuje. Wysiadają. Idą tu. Naprawdę Ludziowie tu idą. Bądź grzeczna, pamiętaj. – Anioł szalał z radości. Już sam się gubił w tym, czy ma kazać jej się cieszyć, czy być grzeczną i cichutką. Po prostu był szczęśliwy. Aż cały zaczął świecić.
Ludziowie podeszli. Wymienili jakieś uwagi. Cofnęli się do auta po koc. Wrócili. Ludziowa ostrożnie podniosła Małą i zawinęła w koc. Zaczęła ją głaskać po głowie i coś cicho do niej mówić.
Mała była wystraszona, zadrżała ni to ze strachu ni to z zimna. Niby Anioł powiedział jej, że będzie dobrze, ale kto to może wiedzieć na pewno.
Ludziowie wsiedli do holcwagena i razem z Małą odjechali…


Dopisek autora:

Zapytacie, skąd ja to wszystko wiem? No cóż. Jak wiozłam Małą samochodem, a ona wtulała się we mnie z ufnością, w tym czasie Anioł Stróż od Bezdomniaków siedział mi na ramieniu, łaskotał mnie w ucho skrzydłem i opowiedział mi całą tę historię.

Mała jest od wczoraj w Marwecie. Jutro jej nogę obejrzy specjalista ortopeda. Dostała kroplówkę i małe mieszkanko pod kotem. Kot jest jej zdaniem fajny. Opowiada jej o „domu”. Że każdy zwierzak powinien taki dom mieć i że na taki dom warto czekać. Mała zupełnie nie zna takiego słowa, ale Anioł mówi, że warto Kota słuchać. Zatem ona słucha i się uczy. Uczy nowego i postanawia czekać na ten dom.

Może u Ciebie, Drogi Czytelniku, lub u kogoś z Twojej Rodziny lub spośród Przyjaciół, znajdzie się kąt, koc i miseczka? Mała nie potrzebuje dużo. Tylko trochę serca.

Aha, dosyć sympatyczny Anioł Stróż jest z Małą w komplecie. Oboje czekają w Marwecie.



Przeczytano: 3313 razy

Komentarze (0)
Loading...
Dołącz do
swoich znajomych!